
AI Blackout. Co padnie najszybciej?
Co się stanie jeśli AI zniknie na tydzień?
Weźmy firmę produkcyjną, 400 osób. W ciągu ostatniego roku wdrożyła AI w dwóch miejscach: wycenia nią zapytania ofertowe i składa raporty z produkcji dla zarządu. Handlowcy zyskali kilka godzin dziennie a zarząd jest zadowolony. I słusznie, bo wszystko działa.
Poniedziałek rano. Dział oferowania dostaje zapytanie od dużego klienta. Z AI wycena zajmowała mu pięć minut. Dziś czat milczy i mają problem, bo arkusz z kalkulacją zniknął gdzieś na firmowym serwerze. Teraz ktoś kto miał to ogarnąć siedzi nad pustym plikiem i zastanawia się, jak w ogóle policzyć marżę. Raport dla zarządu się nie wygenerował. Na Teamsie ktoś pyta, czy u innych też nie działa.
Coś podobnego już się zdarzyło. Niedawno Claude, Grok i ChatGPT jednocześnie przestały działać. Każdy dostawca podał inną przyczynę. Po kilku godzinach działało znowu, ale nikt nie obiecuje, że następnym razem pójdzie równie szybko.
Awaria AI jest dziś jak awaria prądu
Awaria u dostawców AI nie kończy się na czatach. Coraz więcej oprogramowania, którego używamy polega na AI bez naszej wiedzy. Tak więc awaria dotyczy także narzędzi, które na pierwszy rzut oka z czatem nie mają nic wspólnego. Często przykładowo programów do księgowości (do kategoryzacji, wyciągania danych z faktur itp), programów do automatycznej obsługi klienta i programów do zimnego outreachu. Niektóre z tych zależnosci widać dopiero jak program przestaje działać.
Jest też zmiana, której nikt nie ogłasza. Dostawca aktualizuje model i ten sam prompt, który wcześniej dawał dobrą wycenę, dziś daje trochę inną. Żadnej awarii, żadnego komunikatu, a wyniki po cichu się rozjeżdżają.
Masz umowę, ale niepewną.
Czas pokazał, że o ile cena twojego pakietu AI może się nie zmienić, to zakres już tak. Ostatnio OpenAI ucięło o połowę limity w pakiecie za 200$/miesiąc. Jednocześnie wprowadzili nowy pakiet za 500$/mies, przecież zawsze możesz go zmienić jak Ci mało :).
Poza tym, ten proces był do przewidzenia. Aktualne ceny tokenów są niższe niż koszty dostawców. Powodem jest walka o rynek, wyścig po AGI oraz niekończący się (jeszcze) wodospad pieniędzy od inwestorów.
Nie mówię, że tak będzie ALE może tak być, że wiele osób i firm które za bardzo na tym teraz polegają, wcześniej czy później obudzą się z przysłowiową ręką w nocniku.
Ryzyko zamrożenia procesów.
Ten punkt uważam za najgroźniejszy, a słyszę o nim najmniej. Gdy proces działa sam, przestaje się zmieniać. Jeśli robi to człowiek, to w razie problemów lekko od niego odbiegnie żeby osiągnąć cel. Tutaj zmiany oznaczają przepięcie całej automatyzacji, więc zostają w planach na później. Z czasem odchodzą też ludzie, którzy pamiętali, dlaczego proces wygląda tak, a nie inaczej.
Tutaj AI to trochę miecz dwusieczny - z jednej strony może nam ten proces zamrozić. Z drugiej, samozmieniające się oprogramowanie dla firm mogłoby właśnie to rozwiązać dzięki AI.
Co padnie najszybciej?
W przykładzie - pierwsza padnie umiejętność policzenia wyceny na kartce, bo od roku nikt jej nie liczył. Zaraz po niej cierpliwość klientów, którzy czekają na ofertę.
Realnie - najszybciej padnie praca ludzi, którzy przestali już myśleć sami ;).
Jeśli tematy, które poruszyłem, Cię zainteresowały, rozważ zaobserwowanie moich social mediów, aby nie przegapić kolejnych wpisów.
Źródła:


